czerwca 10, 2014
Stacja Warszawa
Mam dziewiętnaście lat. Czy to dużo? Niektórzy rzekliby, że połowa życia za mną. W świecie nałogów, depresji i zwiększającej się liczby samobójstw mogłabym przyznać im rację. Mogłabym, ale tak nie zrobię. Za to zrobię im na złość mówiąc, że mam zamiar dożyć chwili, kiedy będę oddychać wyłącznie przy pomocy aparatury. A do tego czasu…
Mam
dziewiętnaście lat. I mnóstwo planów do zrealizowania. Nie zjeździłam świata
wzdłuż i wszerz. Moja zmarła już prababcia (świeć Panie nad jej duszą) zwykła
mawiać: ,,Nigdy nie opuszczaj granic swojego kraju, dopóki nie poznasz
wszystkich jego zakamarków’’. Jednak w kraju, w którym język angielski staje
się częścią młodzieżowego slangu, mogłabym rzec ,,who cares?’’. Widziałam
panoramę Pragi nocą, gmach parlamentu w Berlinie i (aż wstyd się przyznać)
dzielnicę Czerwonych Świateł w Amsterdamie.
Mam
dziewiętnaście lat i nie widziałam Warszawy. Stolica Polski, która do tej pory
jest dla mnie strefą nieznaną, obcą, tajemniczą… i póki co niedostępną, staje
się kolejnym punktem na liście ,,Miejsca, które trzeba wypada
zobaczyć’’. Jaka jest naprawdę? Zjawiskowa? Potężna? Jak śpiewa Janusz
Panasewicz: ,,W moich snach wciąż Warszawa pełna ulic, placów, drzew…’’. Można
by rzec, miasto, jak każde inne. Ale byłoby to błędne stwierdzenie. Panie
Januszu, pozwoli Pan na małą dygresję?
Co przyciąga ludzi do stolicy? Atrakcyjne ceny? Tu aż prosi się o sarkastyczny śmiech. W mieście, w którym czynsz na jednej z najdroższych ulic wynosi rocznie kilka milionów złotych, a obiad w niejednej restauracji to równowartość pojedynczych zakupów w supermarkecie? Chyba bezpieczniejsza dla portfela będzie wyprawa do Mc’a na dworcu centralnym.
Przyznać
jednak trzeba, że mimo tak absurdalnych cen, liczba mieszkańców stale rośnie.
Ale kto by o tym myślał? W końcu w świecie odtwarzaczy muzycznych i słuchawek
,,twarze w metrze są obce, bo i po co się znać?’’, znacząca większość wybiera
rozwiązanie ,,lepiej jechać i spać’’. Każdy żyje tu własnym tlenem, miejscem w
metrze, ale jeśli mieszkasz w bloku, musisz dzielić walczyć o
podwórko z innymi sąsiadami.
Życie
w Warszawie jest szybkie. Ludzie pędzą przed siebie o mało nie wpadając pod
nadjeżdzający tramwaj, ale kogo to obchodzi? ,,Mało kto to zrozumie, dokąd gna
zdyszany tłum''. Trzeba prędko załatwić wszystkie firmowe sprawy, z prędkością
światła przemieścić się na drugi koniec miasta w celach służbowych, by wracając
spędzić w korkach ulicznych kilka godzin puszczając w kierunku innych równie
zniecierpliwionych kierowców wiązankę pięknej polszczyzny.
Zabytki
w Warszawie? Nie urażając mieszkańców stolicy, ale zabytki te poza faktem, że
są historycznie odbudowane, nie są już tym, czym były przed drugą wojną
światową. Pozostałe budynki i inwestycje mają na celu uczynić z Warszawy
pomniejszoną wersję Nowego Jorku. Słowacki miał więc słuszność porównując
Polskę do papugi narodów. Szkoda jedynie, że za wzorzec obraliśmy sobie miasto,
w którym panuje znieczulica społeczna, otyłość wśród mieszkańców jest na
porządku dziennym, a media lansują konsumpcyjny styl życia.
Mam
dziewiętnaście lat. I nie widziałam Warszawy. Może jak już doczekam takiej okoliczności,
wtedy wrócę do tego wpisu, by jeszcze raz go przeczytać. Może stwierdzę, że
myliłam się, oceniając ją tak krytycznie? A nuż okaże się, że jednak miałam
rację? Panie Januszu, mam tylko nadzieję, że pańskie prognozy się nie sprawdzą
i nie ,,zniknie Warszawa tak jawa, jak sen’’.


